19 kwi 2014

Z serii: Filmowo - John Krokidas "Na śmierć i życie"



Tytuł: Na śmierć i życie [Kill Your Darlings]
Reżyseria: John Krokidas
Scenariusz: John Krokidas, Austin Bunn
Premiera: 18 stycznia 2013
Produkcja: USA

Moja ocena: 8/10




Wake, melancholy Mother, wake and weep!
Yet wherefore? Quench within their burning bed
Thy fiery tears, and let thy loud heart keep*

Stwierdzenie: oparte na faktach zawsze sprawia, że na dzieło patrzy się inaczej. Zdecydowanie jest to pewna cecha ludzka, która sprawia, że coś, co miało miejsce, traktujemy z większą powagą. I choć powinno to zadziałać również w przypadku filmu Johna Krokidasa, wyszło inaczej. Wszystko to za sprawą roli pierwszoplanowej, która przypadła Danielowi Radcliffe'owi, znanemu całemu światu jako Harry Potter. Kill Your Darlings zasłynęło więc od początku nie treścią, a tym właśnie aktorem w "śmiałych scenach".

Nawet nie odnosząc się do komentarzy społeczeństwa, można dostrzec, że Radcliffe stał się niejako twarzą tego filmu. Prawdopodobnie celowo. Jak by nie mówić o jego umiejętnościach aktorskich albo o nim samym, niezaprzeczalną sławę przynosi każdej pozycji, w której gra. Złą czy dobrą - zawsze sławę. W jaki sposób by tego nie robił, przyciąga ludzi. A człowiek ten, ciekawy, obejrzy film. I tak reżyser zyska sobie spore grono widzów.

W taki sposób na ten film trafiłam i ja. Mnie jednak przyciągnęła tematyka, nie aktor. On sam zaś budził raczej niepokój - obawiałam się, że może tylko zaszkodzić tej produkcji, zwłaszcza że zapowiadała się naprawdę dobrze. Jak się okazało, moje obawy były niesłuszne. Choć Daniel nie powalił mnie swoją rolą ani nie wskoczył na wyższy poziom w moim rankingu, na pewno temu filmowi nie zaszkodził.
Kadr z filmu "Na śmierć i życie"
Historia opowiada o losach wielkich poetów pokolenia beatników: Allena Ginsberga, Jacka Kerouaca i Williama Burroughsa. Główny bohater, Allen, jest żydem z poglądami wyniesionymi z domu, chorą psychicznie matką i sławnym ojcem-poetą. Zostaje przyjęty na Uniwersytet Columbia w Nowym Jorku, który jest dla niego wielką szansą. Nieoczekiwanie, jego poglądy budzą zainteresowanie innego ucznia z roku - Luciena Carra, który znany jest ze swoich kontrowersyjnych i źle widzianych przez społeczność zachowań. Z czasem Lucien zapoznaje Allena ze światem, którego do tej pory nie znał i całkowicie zmienia jego życie. Razem z Kerouacem i Burroughsem zakładają nowy ruch poetycki, odrzucając ogólnie przyjęte normy i założenia. Allen jednak nie rozumie tej nowej rzeczywistości tak dobrze, jak sądzi i to doprowadza do tragedii.

Skoro przedstawiłam już ogólną fabułę, to pójdę dalej tą ścieżką. Film ogląda się wspaniale, bo historia jest wciągająca, pełna zwrotów akcji i nieumiejscowiona w jednym miejscu. Wciąż coś się dzieje. Poza tym, temat został przedstawiony tak dobrze, że wzrusza widza i pozwala mu naprawdę wczuć się w przedstawione wydarzenia. Jest to, oczywiście, także zasługa aktorów. A konkretnie jednego.

U boku, czy też może w cieniu, Radcliffe'a stoi Dane DeHaan. Cień jest przysłowiowy, bo to właśnie on wiedzie prym w tej produkcji. Znany jest, między innymi, z Niesamowitego Spider-Mana 2, Metallica: Through the Never czy Gangstera. Daniel wypada przy nim niesamowicie blado i nawet nie da się porównać gry tej dwójki. DeHaan stworzył swoją postać perfekcyjnie. Zagrał ją tak, jak powinno się grać. Skupił na sobie całą uwagę i zrobił dla tego filmu coś niesamowitego. Co do samego Radcliffe'a - rola, którą dostał bardzo do niego pasowała. Zagubiony, niepewny swojej przyszłości chłopak, który odnajduje się tylko w innych. I odnalazł się także jako Allen, dlatego - choć nie olśnił swoją grą - wpasował się w produkcję.
Kadr z filmu "Na śmierć i życie"
Kolejnym elementem bardzo wpływającym na tak dobry odbiór filmu jest świetna muzyka. Idealnie wkomponowała się w każdą scenę i stworzyła klimat, w którym widz został zamknięty. Nico Muhly, który odpowiadał za ścieżkę dźwiękową wykonał więc kawał świetnej roboty.

Jedyne, co uderzyło mnie w Kill your darlings w tym złym sensie, to pewna sztampowość. Może nawet nie dosłowna, ale podobieństwo do innego filmu, starszego, jest tak spore, że musiałam zwrócić na to uwagę. Nie oskarżam nikogo o plagiat, bo takiego nie dostrzegam, ale szablon, według którego wyreżyserowano obie produkcje jest niemal identyczny. Mowa tu o Całkowitym Zaćmieniu Agnieszki Holland z 1995 roku. Postać Luciena niezwykle przypomina Arthura granego w powyższym przez Leonardo DiCaprio. Dane DeHaan cały czas zresztą przypominał mi go z jego młodych czasów. Oba filmy opowiadają również o poetach i oba są oparte na biografiach. Czy więc Krokidas chciał stworzyć swoje dzieło w podobny sposób, stwierdzić nie potrafię, ale tak własnie się stało.

Z powyższego tekstu jasno wynika, że szczerze polecam Na śmierć i życie wszystkim tym, którzy nie boją się tego typu tematów. Jest to jeden z lepszych filmów, które nakręcano ostatnimi czasy. I naprawdę warto się z nim zapoznać.


*Fragment tekstu "Adonais: An Elegy on the Death of John Keats", który został zacytowany w filmie.


Na koniec zostawiam Was z utworem ze ścieżki dźwiękowej, który pozostał ze mną na dłużej:

12 komentarzy:

  1. Niestety nie moja tematyka, ale za systematyczność "+" :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olej tematykę, spróbuj obejrzeć :P. Film jest genialny! I naprawdę nie chodzi o temat!

      Usuń
    2. PS2> To czemuś wcześniej mi go nie pokazała? :P

      Usuń
    3. Bo nie sądziłam, że trafi w Twój gust :P. Jest dość mroczny. No i ciężki. Ale ta ciężkość pasuje do scen, w jakich się pojawił.

      Usuń
    4. Lubię zaskakiwać ludzi, co już wiesz :P
      Poza tym ostatnio ktoś mi powiedział: "bo Marcela to mroczna kobieta jest", więc wiesz xD

      Usuń
    5. Choć wiesz, z drugiej strony, wydaje mi się, że jednak Ci go pokazywałam :P

      Usuń
    6. Niet - pamiętałabym xD (chyba...)

      Usuń
    7. Z twoją pamięcią, jak wiemy, jest raczej kiepsko :P

      Usuń
  2. Film wydaje się być całkiem fajny, ale niestety nie mam ostatnio tak dużo czasu.

    A swoją drogą przepiękny szablon ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Słaby ten film, tak mi się wydaję.

    OdpowiedzUsuń