10 lis 2012

Caitlin Kittredge - "Żelazny cierń"





Tytuł: Żelazny cierń

Autor: Caitlin Kittredge

Wydawnictwo: Jaguar

Data i miejsce wydania: 2012, Warszawa

Moja ocena: 9/10







Liczby są solidne i spokojne. Utrzymują umysł w ryzach. A umysł trzymany w ryzach nie może poddać się obłędowi, nie da się pochłonąć snom, nie zachoruje na wizje fantastycznych, nierealnych krain, które są w stanie odwiedzać jedynie szaleńcy.

Wyobrażacie sobie świat bez fantazji? Bez snów, książek i filmów w stylu Władcy pierścieni czy Harry'ego Pottera? Ja nie. W świecie maszyn stanęłabym przed parowarem szybciej niż zdążyłabym powiedzieć Quidditch.

Odwiedzając matkę w zakładzie, Aoife czeka aż i ją spotka ten sam los co ją. Nie ma ucieczki od wirusa, który krąży we krwi jej rodziny. Wychowawcy w szkole inżynierów, lekarze, a nawet najbliższy przyjaciel - Cal - nieustannie jej o tym przypominają. Dziewczyna za wszelką cenę stara się nie wpaść w kłopoty i nie zwrócić na siebie uwagi Nadzorców, jednak jej ciekawość nieustannie prowadzi ją w inną stronę. Dlatego, kiedy dostaje list od zaginionego brata, w towarzystwie heretyckiego przewodnika Deana i przyjaciela Cala rusza mu na pomoc. Podróż ta zmieni świat Aoife nie do poznania.

Nie zawiodłam się na tej powieści. Na początku obawiałam się jej rozmiaru, ale zmieniłam zdanie w trakcie czytania. Prawdę mówiąc, mogłaby być jeszcze nieco dłuższa. Wciągnęła mnie tak bardzo, że znowu otrzymałam przydomek wampira, jako, że nie spałam po nocach.

Zacznijmy od tego, że Żelazny Cierń zasadniczo różni się od innych powieści fantastycznych. W większości autorzy albo dają opis pewnych rzeczy, na przykład - Parowar jest to maszyna do parzenia różnych części ciał przestępców - albo gdzieś w książce możemy przeczytać słowniczek. Caitlin Kittredge omija oba te rozwiązania, ale i tak rozumiemy wszystko dzięki świetnie poprowadzonej akcji.

Aoife jest postacią, która może budzić sympatię, zwłaszcza, że jest ona narratorką w powieści. Z drugiej strony, pewne jej zachowania mogą odrzucać. Mnie osobiście przypadła do gustu na tyle, żeby interesować się jej losami.
Nie przepadałam za Calem, który pojawia się tu raczej jako postać antagonistyczna, pomimo jego związku z główną bohaterką. Choć na początku nie był tak denerwujący, to po przyrównaniu go do Deana, stał się nie mniej niż irytujący.

Pomimo, że nie spodziewałam się za dużo romansu, to jednak miałam cichutką nadzieję, że się pojawi. I owszem, jest, choć nie należy traktować go jako wątku głównego. Mimo to, serwuje odskocznię od poważnej problematyki książki.

Z pewnością fanów tajnych przejść i korytarzy, a także sekretnej mechaniki ucieszy fakt, że tego ciekawość Aoife serwuje nam całkiem sporo. I odkrywanie każdego kolejnego wzbudza jeszcze więcej radości.

Jedynym minusem powieści jest jej zakończenie. Na dobrą sprawę, poza pewnym bliźniakiem, którym autorka zaskarbiła sobie moją sympatię, całkowicie psuje klimat powieści. Pojawia się za dużo fantastycznych stworzeń i akcja biegnie do przodu zbyt szybko. Można było ją rozwinąć, zwłaszcza, że Żelazny Cierń jest jedynie pierwszy tomem historii.

Pomimo tej końcowej wady, powieść jest naprawdę godna polecenia. Już sama okładka przyciąga wzrok swoim mrocznym klimatem, godnym powieści grozy, wyjętych wprost z dziewiętnastego wieku. Konieczność na półce każdego fana gatunku.


Za możliwość zapoznania się z książką serdecznie dziękuję wydawnictwu Jaguar.

12 komentarzy:

  1. Książka jeszcze przede mną, ale ją mam i strasznie się z tego cieszę! :D Mam nadzieję, że moja opinia będzie podobna do Twojej :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam taką nadzieję :)
      Myślę, że Ci się spodoba :D

      Usuń
  2. Aofie... imię bohaterki całkowicie zniechęca do zapoznania się z jej historią ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Że tak odpowiem: Wcale tak :D

      Usuń
    2. Że tak powiem: Nie znacie się =P "Wszystko co oryginalne jest lepsze" xD

      Usuń
  3. Uhuhu, jak ja się cieszę, że mam ją na półeczce i już całkiem niedługo zaczynam czytać :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgadzam się z oceną tej książki. Naprawdę jak dla mnie jest oryginalna, jeżeli chodzi o dzisiejsze trendy książkowe ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oryginalności zdecydowanie nie można jej odmówić, ale czy Ty też miałaś przesyt na końcu? (czyt. CAL)

      Usuń
  5. Czytałam różne opinie o tej książce. To chyba jest steampunk nie?
    Ja się wciąż waham cholera. Już nawet raz miałam ja w ręku w sklepie, ale sama nie wiem...
    Uh mętlik w głowie olaboga!

    OdpowiedzUsuń
  6. W sumie rzeczywiście ta końcówka była taka oderwana od całości, ale poza tym cała książka ogromnie mi się podobała.:D

    OdpowiedzUsuń