Dziś będzie stos. Ha! Tym razem zdążyłam przed burzą - nie wiedzieć czemu, pogoda ma zwyczaj buntowania się akurat wtedy, kiedy zamierzam coś zrobić. Kiedy piszę tego posta, za oknem pada, zrobiło się szaro i grzmi. Wspaniale. Wczoraj natomiast, burza pojawiła się w momencie, w którym akurat wychodziłam z domu, żeby zdążyć na pocztę. Istne zrządzenie Losu [tak, celowo z wielkiej litery]. Ale za to jak było pięknie, kiedy nie zastałam tam nikogo! Przez chwilę wydawało mi się, że już zamknięte.
Nigdy nie pojmę dlaczego ludzie nie cierpią deszczu :].
No ale dość mojego gadania, czas na stos.