Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Inne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Inne. Pokaż wszystkie posty

21 maj 2014

Stanisław Karolewski - "Bilet na Arkę"




Tytuł: Bilet na Arkę
Autor: Stanisław Karolewski
Wydawnictwo: Szarlatan
Data i miejsce wydania: Wrocław, 2012

Moja ocena: 8/10
Zakładka: Niedoprawiona ambrozja

Dziś płonie Arka, ale na waszych oczach rozpada się świat.


Powieści postapokaliptyczne ostatnimi czasy stały się bardzo modne. Można pokusić się nawet o stwierdzenie, że świat oszalał na ich punkcie. Wspominam o nich nie dlatego, że książka, której recenzję przedstawię zalicza się do tego gatunku, bo trudno mi ją sklasyfikować. Jednak to, co z całą pewnością jest jej tematem, to zagłada świata. Taka, o której wiemy i która gdzieś tam codziennie się przewija, ale nie myślimy o niej za wiele.

Fryderyk Pauszke żyje ze swoim synem w sposób, który zadziwiłby wielu - sprowadza wielkie teorie do nic nieznaczących okruchów, niszczy światopogląd zwykłych ludzi a swojego syna uczy dokładnie tego samego. Obserwuje, jak świat zmierza ku końcowi. Aż pewnego dnia postanawia wybudować Arkę, by ocalić ludzkość przed powodzią. Przy okazji zbijając na tym niezły interes...

Właściwie końcówka tego opisu może już odkryć tajemnicę tego, gdzie rozgrywa się akcja powieści. Polska. Czasy nie tak odległe od naszych. Wszyscy kombinują, jak mogą i główny bohater idzie tym samym tropem. No i ma lekkiego świra. Przez co wychodzi mu lepiej niż innym, za to bardziej kontrowersyjnie.

Zaznaczyć trzeba, że nie jest to książka dla wszystkich. Pełna ironii i czarnego humoru, prześmiewczych opisów pewnych zdarzeń - ważnych dla historii - które mogę niejednego oburzyć jest skierowana do węższego grona odbiorców. Bilet na Arkę docenią osoby, którym satyra nie jest obca, ale zwolennicy powagi powinni tej książki unikać.

Kolejną sprawą jest styl autora. Z jednej strony bije z niego prostota, która pozwala spokojnie zagłębić się w treść, z drugiej zaś połączenie faktów i wypowiedzi bohaterów do tak prostych już nie należy. Często jest tak zawiłe, że czytelnik może się pogubić. Widoczne jest to zwłaszcza przy chronologii wydarzeń. Znowu więc - docenią to jedni, drudzy znienawidzą. Ja uważam, że to duży plus tej historii.

Czyta się szybko i bezproblemowo - nawet jeśli czasami pojawia się efekt owego zagubienia - a lekkość pióra Stanisława Karolewskiego tylko to potęguje. Choć książka porusza poważne tematy, przedstawia je w taki sposób, że powieść staje się przyjemną lekturą na popołudnie, zwłaszcza, że jej objętość jest raczej niewielka.

Uważam, że Bilet na Arkę to trafne przedstawienie praw obecnie rządzących światem i bierności żyjących na nim ludzi. Trudna tematycznie, prosto i zabawnie przedstawiona. Polecam tę powieść wszystkim, którzy czują, że jest w niej coś interesującego.


Recenzja napisana w ramach powyższej akcji.

23 lis 2013

6 lis 2013

28 lip 2013

[Z cyklu: JA] 55


Wyobraźcie sobie, kochani, że moja Marcela zaprosiła mnie do kolejnej zabawy! Oczywiście, Niezmiernie jej za to dziękuję, a w dowód uznania przedstawiam tymczasowy plan:

28.07. - zabawa 55
29.07. - recenzja Artemisa Fowla
30.07. - recenzja Ścieżki słońca
30.07. - przypuszczalnie coś z Paranormal Romance [Niespodzianka!]


Dalej natomiast plan cokolwiek niepewny:

31.07. - podsumowanie miesiąca
1.08. - Z polowania [czyli stos]

Powód, przez który trzydziestego zostaną opublikowane dwie recenzje, brzmi następująco:
Tegoż dnia [przed północą] wyruszam na biwak w saunie [namiocie] z ogłuszającymi, niekoniecznie pożądanymi, dźwiękami w tle i z bardzo niepewną sytuacją komórkową, a zatem i internetową [bateria]. Cały ten wywód można przedstawić jednym słowem: Woodstock.
Z tego samego powodu, nie wiem czy podsumowanie i stos nie zostaną opublikowane dopiero po moim powrocie. Mam nadzieję, że zarówno jedno, jak i drugie uda mi się wstawić we wtorek i ustawić automatyczną publikację, ale jak wiadomo: nadzieja matką głupców [a przynajmniej tak mówią]. Pozostaje mi więc zdać się na Los [i niech Los zawsze Wam sprzyja!].

W każdym razie, skoro informacje się skończyły [te najważniejsze], możemy przejść do jakże uroczego numeru 55.

Dziesięć książek, które najbardziej mi się podobały [w tym punkcie, zastanawiałam się czy pójść na łatwizne i wypisywać wszystkie części serii, ale uznałam, że trochę utrudnię sobie życie]:

2. Seria Niecni Dżentelmeni - Scott Lynch
3. Trylogia Nocnego Anioła - Brent Weeks
6. Palimpsest - Catherynne M. Valente
7. Siedem szklanek - Magdalena Zych
8. Santa Olivia - Jacqueline Carey
9. Trzy oblicza pożądania - Megan Hart
10. Księga bez tytułu - Anonim

Dla jasności: pierwsze cztery pozycje są niezmienne [dokładnie w takiej kolejności]. Jeśli chodzi o resztę - jutro pewnie wybrałabym już inne.

Dziewięć książek, które mi się nie podobały [wszyscy wiemy, że nie trawię Sienkiewicza, prawda?]:

1. Krzyżacy - Henryk Sienkiewicz
2. W pustyni i w puszczy - Henryk Sienkiewicz
3. Odprawa posłów greckich - Jan Kochanowski

Dla jasności: podobnie jak w punkcie pierwszym, cztery pozycje na samej górze są niezmienne. Co do siódemki - ta książka po prostu musiała się tu znaleźć.

Osiem blogów, które najczęściej odwiedzam:


Kolejność, oczywiście, alfabetyczna [jeśli niczego nie pomyliłam...].

Siedem książek, które chcę przeczytać [postanowiłam skupić się na tych najbardziej upragnionych]:
1. Republika złodziei - Scott Lynch
2. Wywiad z wampirem, Wampir Lestat [to i tak liczy się do jednej serii!] - Anne Rice
3. Opowieści sieroty: W miastach monet i korzeni - Catherynne M. Valente
4. Gra o tron - George R.R. Martin
5. Podzieleni - Neal Shusterman
6. Gwiazd naszych wina - John Green
7. Nevermore. Cienie - Kelly Creagh

Sześć powodów, by sięgnąć po książkę:

1. Nie ma nic wspanialszego od dobrej lektury.
2. Książka zdecydowanie poprawia humor.
3. Bo to lepsze niż zaleganie przed komputerem [i kto to mówi...].
4. Bo co innego można robić, kiedy deszcz tak bardzo nas kocha [mnie zwłaszcza]?
5. To świetne zabicie czasu!
6. Czytanie [dobrej] książki przed snem = przyjemne sny gwarantowane [a przynajmniej obfitujące w emocje. Wiele emocji]!

Pięć powodów, by nie sięgnąć po książkę:
1. Bo mogę mieć kaca książkowego i będę ryczeć po moich ukochanych bohaterach, jeśli zginą [a tak zapewne się stanie]...? Ale i tak sięgnę.
No naprawdę, jestem bibliofilem! Nie ma powodu, który zmusiłby mnie do nie sięgnięcia po książkę!

Cztery miejsca, gdzie najlepiej się czyta:
1. W łóżku [najlepiej nocą, oczywiście].
2. Na dwóch wygodnych fotelach w pozycji półleżącej [ZAWSZE dwa!].
3. W tłumie [choć nie wiem czy to liczy się jako miejsce... hm, w centrum?].
4. Na dworze - na huśtawce ogrodowej albo na rozkładanym leżaku.

Trzech autorów, na których książki czekasz zawsze za długo:
1. Scott Lynch
2. Brent Weeks
3. Jacqueline Carey

Dwie dobre ekranizacje:
1. Harry Potter [do pewnego momentu, nie wszystkie części]
2. Kobieta w czerni

Ponieważ nie do końca rozumiem zasady zaproszeń do tej zabawy, wszyscy czujcie się zaproszeni!
Poza Wiedźmą. Ty, moja droga, masz obowiązek wziąć w tym udział.

26 lip 2013

The Versatile Blogger Award



Dziś [a raczej wczoraj - bo to miało być wczoraj], jak już wspominałam tutaj, recenzji nie będzie, ale za to pojawi się coś innego. Mianowicie: przyszła pora na kolejną zabawę. O ile mnie pamięć nie myli, podobna miała już kiedyś miejsce, ale ponieważ trochę czasu minęło, pomyślałam, że można do niej przystąpić!

Zasady The Versatile Blogger Award:

1. Podziękuj nominującemu bloggerowi na jego blogu.
2. Umieść logo zabawy na swojej stronie.
3. Ujawnij siedem faktów, dotyczących samego siebie.
4. Nominuj piętnaście innych blogów.
5. Poinformuj wybrane osoby o ich nominacji.

Za swoją nominację serdecznie dziękuję trzem osobom [kolejność chronologiczna]: Agnes, Kate i kochanej Marceli.

Ponieważ pewne fakty o mnie mogliście poczytać już tutaj i tutaj, musiałam pokusić się o wymyślenie czegoś nowego [aj, trudne to było, zaiste]. W końcu na coś wpadłam:

1) Jestem satanistką [przynajmniej według tej listy]. Namiętnie słucham Huntera [tak, tak, też na liście] i znam każdy ich tekst na pamięć. Generalnie, słucham wszystkiego [poza Disco Polo], a muzyka to dla mnie absolutna codzienna konieczność. Bez niej umieram. Uwielbiam głosy, które topią uszy [możecie pytać, może nawet wyjaśnię], a ostatnio zachwycam się GDragonem [to akurat wina tej osóbki]:


2) Prowadzę raczej nocny tryb życia. Spać idę nie wcześniej niż o świcie [do tego czasu czytam, w głównej mierze], wstaję nie wcześniej niż w południe [a raczej później, przynajmniej na chwilę obecną]. Ale przecież najlepszą porą do czytania jest właśnie noc [tak, tak, nazwa bloga ma z tym coś wspólnego]! Krótko mówiąc: nocny marek ze mnie.

3) Mam bardzo specyficzny uraz do koni i królików [tych różowych, puchatych zwłaszcza], o którym w dodatku nie mogę nikomu opowiedzieć [wyjaśnić]. Nie to, żebym nie lubiła tych zwierząt. Zdecydowanie chodzi o coś innego. Dodam: jeśli ktoś wspomni przy mnie o Konna, zginie w męczarniach.

4) Ja + kuchnia = katastrofa. Nawet nie dlatego, że zapewne pokaleczę się albo poparzę [ale nie nożami. Abolsutnie. Noże są czymś, czym się posługiwać potrafię. Za to tłuszcz pryskający z patelni to co innego...]. Zdecydowanie wiąże się to z punktem następnym.

5) Mam obsesję na punkcie czystych dłoni [i właśnie dlatego nie mogę nic robić w kuchni - co chwila odkręcam kran]. Myję ręce tak często, że skóra zrobiła się na tyle wrażliwa, że bez użycia kremów, pęka [palcami nad świeczką też nie przesunę - czyt. wrażliwość]. A to wszystko wina książek. Bo nie dotknę się choćby najmniej spoconymi czy lekko zakurzonymi dłońmi do tych wspaniałych, czystych kartek! No nie i już!

6) Jadam raczej normalnie. To znaczy, przypuszczalnie, czasami tworzę potrawy, których nikt inny by nie tknął, ale zdecydowanie niedobrze robi mi się na takie połączenia. A dlaczego piszę akurat o tym? Ponieważ ostatnio moi znajomi wykazują nadzwyczajną chęć doprowadzenia mojego żołądka do bardzo nerwowego stanu.

7) Moim ulubionym aktorem jest Johnny Deep. Ot, coś normalnego na koniec. Ten gość jest niesamowity! I pewnie właśnie dlatego ostatnio zachwycam się Jeźdźcem znikąd. I nie szkodzi, że wciąż widzę w nim Jacka Sparrowa [ach, te specyficzne ruchy!]!


A kogo nominuję do zabawy? Jak zwykle, nie będzie to regulaminowa ilość blogów [zwłaszcza, że większość brała już w tym udział], ale to tak jak z faktami! Wszystko da się obejść :] :

http://miasto-recenzji.blogspot.com [cobyś się nie nudziła]
http://morejulie.blogspot.com [skoro już wspomniałam o Tobie wcześniej]
http://stagerlee101.blogspot.com [bo o autorach czyta się najlepiej!]
http://zastoj-umyslu.blogspot.com [bo lubię o Tobie czytać - czy raczej: lubię wszystko, co napisałaś]
http://spetana-przez-ksiazki.blogspot.com [bo dawno mnie u Ciebie nie było, trzeba nadrobić. Wybaczysz?]
http://betterversionofthetruth.blogspot.com [skoro nawet wydawnictwa nas mylą...]
http://zaczarowane-szablony.blogspot.com [bo... chciałam napisać, że jest was akurat siedem, ale to bez stażystek, a przecież nie mogę ich pominąć! Tak więc, dlatego, że Wasi fani na pewno nie pogardziliby takimi informacjami... Może każda coś, może wszystkie... No, to już, jak chcecie, oczywiście!]


12 lip 2013

[Nie-SZABLONOWO] 12-16 lipca


Jakiś czas temu, na moim fanpage'u pytałam Was o szablony. Jednakże, ponieważ wiem, że nie każdy tam zagląda, kolejny raz poruszę ten temat [a mam dobry powód].
Jak to u Was jest z szablonami? Tworzycie je sami? Bawicie się grafiką? Czy może pobieracie już gotowe layouty? Ja, niestety, nie potrafię zrobić kompletnie nic, jeśli chodzi o grafikę. Dlatego, każdy wspaniały szablon, który macie okazję widzieć na moim blogu, zawdzięczam niesamowitej szabloniarni, jaką są Zaczarowane Szablony.

Trzeba dodać, że już niedługo blog przejdzie gruntowny remont, właśnie za sprawą nowego szablonu w wykonaniu Jill [założycielki ZS].

Dlaczego o tym piszę? Jak informuje button na początku notki - Zaczarowane Szablony doczekały się swoich pierwszych urodzin! I jest to, moi drodzy, świetna okazja dla tych, którzy - tak, jak ja - nie znają się na grafice.
Od 12 do 16 lipca wszystkie szabloniarki codziennie opublikują jedną notkę. W każdej znajdzie się co najmniej 16 szablonów! Związanych z różnymi kategoriami - w których pojawiają się również książki.

Zainteresowani? Jak widzicie, potrafią stworzyć naprawdę wspaniałe dzieła, więc tych kilka dni będzie niezapomnianą imprezą!

6 lip 2013

5 lip 2013

14 kwi 2013

H.P. Lovecraft - "Koszmary i fantazje"




Tytuł: Koszmary i fantazje. Listy i eseje

Autor: H.P. Lovecraft

Wydawnictwo: SQN

Data i miejsce wydania: Kraków, 2013


Moja ocena: 10+/10
Zakładka: Narkotyk nałogowego bibliofila



Myśmy Czas schwytali i zakuli w kajdany, bo inaczej zabiłby bogów.

HPL-a znają wszyscy fani fantastyki. Z pewnością, wiele więcej osób słyszało jego nazwisko. Jest jednym z tych pisarzy, który naprawdę docenieni zostali dopiero po śmierci. Stworzył wspaniały świat i miał naprawdę oryginalną osobowość... którą jednak mało kto zna. Koszmary i fantazje pozwalają poznać tego słynnego autora od nieco innej strony. Dzięki nim można zobaczyć Go, jako Dziadka i Starszego Dżentelmena z Providance. A wreszcie, możliwym staje się przekonanie o genialności osoby Lovecrafta.

Dzięki wydawnictwu Sine Qua Non możemy poznać obszerny zbiór listów i esejów, pisanych ręką mistrza. Dodatkowo, wydawca raczy nas wspaniałą formą owego tworu. Przepiękna, klimatyczna okładka, twarda, należy dodać, z charakterystycznymi wypukłymi elementami. Grafika, zdobiąca zarówno przód, jak i tył obwoluty, a także znajdująca się na kartach, pomiędzy tekstami, doskonale oddaje pomysłowość i myśli samego autora, który to nieraz w swoich dziełach, starał się odtwarzać własne koszmarne fantazje.

Wielkie gratulacje i szacunek należą się tłumaczowi - Mateusz Kopacz nie tylko perfekcyjnie przełożył tekst. Jego liczne przypisy naprawdę ułatwiają czytelnikowi zrozumienie pewnych zagadnień, a także zapoznają go z ciekawostkami, których, być może, na własną rękę, odbiorca nigdy by nie poznał. Osobiście uważam, że oprócz wspaniałości samej treści, należy przy niej dostrzec wzorcowość tłumacza.

Żyję tylko po to, by uchwycić pewną cząstkę tego ukrytego, wprost nieuchwytnego piękna; piękna, które całkowicie przynależy do sfery snu i które, jak czuję, znałem blisko, upajając się nim przez długie eony przed moimi narodzinami lub narodzinami tego czy jakiegokolwiek innego świata.

Z reguły, jeśli ktoś widzi w tytule książki słowo "listy", przechodzi obok niej obojętnie, uznając ją za nieinteresującą, pozbawioną większego sensu - poza oczywistym przytoczeniem słów danej osoby - i często niezrozumiałą dla zwykłego szaraczka, który nie jest adresatem owej korespondencji. Nic bardziej mylnego, przynajmniej, nie w tym przypadku. Lovecraft obłędnie operuje piórem, zmieniając tematy jak rękawiczki w tekstach, niekiedy długich na kilkadziesiąt stron (ale absolutnie nie nudnych i nużących!) i od spraw osobistych, wędrując przez poglądy filozoficzne i religijne aż po opisy krajobrazów i miejsc.

Ostatecznie istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że listy Lovecrafta zostaną uznane za jego największe literackie i osobiste osiągnięcie.
- S.T. Joshi

Listy, które możemy przeczytać w tym zbiorze fascynują osobowością i charakterem pisarza tak bardzo, że na koniec czuć wielki niedosyt. Prawdopodobnie, nie miałabym dość, nawet, gdybym przeczytała wszystkie i choćby HPL opisywał w nich jedynie architekturę. Pozostaje więc mieć nadzieję, że z czasem polski czytelnik będzie miał dostęp do większej ilości tych wybitnych treści.


Z całego serca dziękuję wydawnictwu Sine Qua Non za udostępnienie egzemplarza do recenzji.



29 mar 2013

Kennilworthy Whisp [J.K. Rowling] - "Quidditch przez wieki"




Tytuł: Quidditch przez wieki

Autor: Kennilworthy Whisp [J.K. Rowling]

Wydawnictwo: Media Rodzina

Data i miejsce wydania: Poznań, 2002


Moja ocena: 10/10
Zakładka: Gotujące krew




Odbijajcie tłuczki, chłopcy, migiem wbijcie kafla. Dla was rozbić nosów siedem, to jak dla nas schrupać wafla. My chcemy goola! Gooola! Zanim złoty zabłyśnie znicz! Strzelajcie goola! Gooola! Lecz nie dajcie sobie go wbić. 

Harry Potter jest niewątpliwie bardzo słynną książką. Słynną i przynoszącą dochody. Toteż, z pewnością opłaca się tworzyć do niego dodatki. Ukrywająca się pod pseudonimem Kennilworthy'ego Whispa, J.K. Rowling napisała kilka takich dodatkowych dzieł. Jednym z nich jest właśnie Quidditch przez wieki, a z którego sprzedaży środki zostały przekazane na cele charytatywne.

Jestem wielką fanką Harry'ego Pottera przez wzgląd na tę historię, dlatego nie odmówiłam sobie przyjemności sięgnięcia po ową książeczkę. Nie jest długa, ale interesująca, a przede wszystkim, niesamowicie zabawna. Do tego, prezentuje się doskonale jako krótkie uzupełnienie opowieści o młodym czarodzieju.

Najbardziej popularna gra z serii jest bardzo oryginalna i pomysłowa. Świetnie się o niej czyta, a jeszcze lepsza jest, kiedy ogląda się ją w filmie - co by nie mówić, wszelkie, tego typu, gry lepiej wyglądają na ekranie. Wiele osób mogą zainteresować pewne fakty, o których nie ma mowy w siedmiu tomach powieści. Te właśnie przedstawia nam owy dodatek. Znajdziemy tu więc historię qudditcha, modele mioteł, informacje o piłkach, bramkach i pozycjach, a także spisy najlepszych drużyn oraz ich krótkie opisy. Ogólnie mówiąc - wszystko, co z tym sportem związane.

Czytało mi się naprawdę przyjemnie i wciąż zaśmiewałam się w głos z pewnych pomysłów. Pełne czarnego humoru były, przede wszystkim, faule, których w "dzisiejszym qudditchu" już się używa. Smaczku dodaje również fakt, że całość jest utrzymana w klimatach typowo hogwardzkich. Możemy poczytać o tych, którzy wypożyczali ze szkolnej biblioteki tę książkę i poszukać znajomych nazwisk, a także poznać nieco opinię Dumbledore'a na jej temat. Najlepsze  tego wszystkiego jest jednak cudowne ostrzeżenie Pani Pince, które zresztą powinno mieć odniesienie do wszystkich drukowanych dzieł.

Podsumowując, uważam, że Quidditch przez wieki to obowiązkowa pozycja dla fanów tego sportu, a wspaniały dodatek dla tych, którzy po prostu tęsknią za światem Harry'ego i chcą jeszcze raz przeżyć w nim kilka chwil.

8 lis 2012

Dr Doreen Virtue - "Dar od Aniołów"




Autor: Dr Doreen Virtue
Data i miejsce wydania: 2012, Białystok

Moja ocena: 10/10









Osobiście zawsze miałam problem z wybraniem tego, co chciałabym robić w przyszłości. Było kilka wariantów, jedne utrzymywały się dłużej, inne krócej, ale nigdy nie byłam pewna na sto procent. Zakładam, że wielu ludzi ma ten sam problem. Karty Dar od Aniołów są wskazówką naszej misji życiowej. Pomagają wybrać odpowiednią ścieżkę. Czy właściwą?

Dr Doreen Virtue to jasnowidząca doktor psychologii, która kontaktuje się z aniołami. Autorka bestsellerów książkowych i talii kart. Od wielu lat prowadzi warsztaty na całym świecie.

Karty, które otrzymałam są przepiękne. Oczywiście, kiedy otworzyłam pudełeczko i zobaczyłam te wspaniałe ilustracje, a do tego złocone brzegi, musiałam wyobrazić sobie wróżenie z tarota. Chwila pełna mistere. Dołączono do nich krótką instrukcję, opisującą poszczególne karty i lepiej tłumaczącą ich znaczenia. Jednak zanim ją przeczytałam, dokładnie obejrzałam całą talię.

Prawdę mówiąc, nie spodziewałam się, że zadziałają. Ale po kolei. Można używać ich na kilka sposobów, ale każdy prowadzi do odpowiedzi na pytania, dotyczącego naszego celu w życiu. Ja sprawdziłam dwa z nich. Byłam miło zaskoczona, kiedy okazało się, że wszystko się zgadza! Jeszcze bardziej zszokował mnie fakt, że po powtórnym tasowaniu kart wynik się powtórzył, z jedną tylko zmianą.




Artysta

Interesowanie się artystycznymi działaniami przyniesie korzyści zarówno Twojej karierze, jak i każdej innej sferze Twojego życia.


Ta karta wyszła mi przy pierwszym tasowaniu w pojedynczym wyborze.







Książki
Łączysz się ze swoim celem życiowym poprzez związek z książkami.

Doradztwo
Uzdrawiasz miłymi słowami, mądrymi radami i umiejętnością słuchania innych.

Zwierzęta
Rozumiesz zwierzęta i intuicyjnie się z nimi komunikujesz. Zaufaj swojemu wewnętrznemu przewodnictwu, ponieważ zwierzęta są częścią Twojej życiowej pracy.


W kolejnej kombinacji przy powtórnym tasowaniu zamiast karty Zwierzęta pojawiła się karta Autor.


Jestem bardzo zadowolona z talii i dziękuję za możliwość zapoznania się z nią Studiu Astropsychologii.


25 paź 2012

Louise L. Hay - Karty Potęga myśli





Autor: Louise L. Hay
Data i miejsce wydania: 2011, Białystok

Moja ocena: 8/10







Pięknie. Znowu wszystko spieprzyłaś. Do niczego się nie nadajesz. Nic nie umiesz zrobić porządnie. Jesteś tylko kulą u nogi. Wszystko muszą robić za ciebie.

Takie słowa z pewnością wiele osób słyszy na co dzień. Czy to z ust członków rodziny, czy to z ust partnera, a może znajomych. Jednak są też tacy ludzie, którzy sami prowadzą ze sobą swój wewnętrzny monolog i kierują do siebie takie myśli. Bo nie lubią siebie, bo uważają, że są beznadziejni, bo nie mają pewności siebie.

Dzisiaj usłyszałam historię o naklejaniu karteczek z komplementami na lustrach, monitorach i wszelkich miejscach w domu, na które często się patrzy, po to, aby polubić siebie. I prawdę mówiąc, Karty Potęga myśli to właśnie tego rodzaju pomysł.

Louise L. Hay jest światowym autorytetem z zakresu metafizyki, wykładowcą i nauczycielem oraz autorką kilkudziesięciu bestselerów, m.in. "Pokochaj swoje życie". Jej książki przetłumaczono na już na 25 języków i wydano w 33 krajach. W 1918 r. Louise rozpoczęła swoją pracę w służbie Nauki Umysłu. Od tamtej pory pomogła tysiącom ludzi odkryć i wykorzystać potencjał ich własnych twórczych mocy do samorozwoju i samoleczenia.

Jak wspomniałam już wcześniej, karty te służą budowaniu poczucia własnej wartości i wiary w siebie. Mały, wygodny format pozwala postawić otwarte pudełeczko na komodzie lub innej półce i codziennie rano sięgać po jedną kartę, zaraz po przebudzeniu. Przyjemnie jest zacząć dzień od jakiejś miłej myśli, względem swojej osoby, a później powtarzać ją sobie w pracy.

Dodatkowo, ilustracje przedstawiają sobą bardzo odprężający widok. Nie ukazują żadnych konkretnych rzeczy i są namalowane w sposób, który przypomina rysunki dziecka albo stare kreskówki. Pewnie wielu dorosłych, mimo wieku, uśmiecha się na wspomnienie bajek z dzieciństwa.




Karty są dwustronne. 
Z jednej mamy temat przewodni, a z drugiej jest on dokładniej rozpisany.





Uważam, że karty są godne polecenia. Doskonałe jako prezent dla nieśmiałych osób. Myślę też, że warto przeglądać je z nieco starszymi dziećmi. Ale nie w zbyt dużej ilości.



Karty otrzymałam od Studia Astropsychologii. Dziękuję serdecznie.

4 paź 2012

Emily Dubberley - Talia miłości






Autor: Emily Dubberley
Data i miejsce wydania: 2011, Białystok

Moja ocena: 9/10









Kto z nas nie pragnie miłości? Chyba nie ma takiej osoby. Wszyscy chcieliby poczuć ciepło ukochanej osoby i jej czułość. Jednakże, miłość psychiczna to nie wszystko. Istnieje także fizyczne podejście do tego uczucia, w dzisiejszych czasach częściej nazywane po prostu seksem.

Emily Dubberley jest brytyjską pisarką i dziennikarką specjalizującą się w sprawach seksu i związków międzyludzkich. Ma na swoim koncie liczne publikacje cieszące się dużą popularnością w USA i Wielkiej Brytanii. Jej twórczość pomogła urozmaicić pożycie seksualne tysiącom par na całym świecie. Tym razem prezentuje nam talię, która odkrywa przed nami pięćdziesiąt dwie pozycje seksualne od każdej strony.

Prawdę mówiąc, nigdy nie przyszłoby mi do głowy, żeby coś podobnego zawrzeć w kartach. Ale przyznaję, pomysł mi się spodobał. Jest bardzo innowacyjny i przydatny. Ta talia miło mnie zaskoczyła i nie rozczarowałam się, kiedy ją otrzymałam.

Każda karta ma dwustronną instrukcję. Na jednej widzimy rysunek, przedstawiający daną pozycję, na drugiej zapisane uwagi. W każdym przypadku możemy przeczytać informacje o tym jak przybrać pozycję, a także jakie daje ona korzyści dla partnera i partnerki. Jest także ostrzeżenie, mówiące czego robić nie należy, a także wizualnie przedstawiony poziom trudności. Oprócz tego, w niektórych przypadkach autorka mówi o urozmaiceniach, jakie w tej sytuacji można wprowadzić.



Do talii dołączony jest poradnik z sugestiami jak można korzystać z kart i w jaki sposób umilić sobie pożycie seksualne (na przykład wrzucając kartę do torby partnera, by coś mu zasugerować).

Dla mnie jedynym minusem są rysunki, które mogłyby być wyraźniejsze. Owszem, taka forma jest jak najbardziej miła dla oka, ale mimo wszystko, niektóre pozycje mogłyby być przedstawione dokładniej.

Talia miłości to świetny prezent na każdą okazję. Na pewno jest też doskonałym dodatkiem do nocy z pikanterią i codziennych kontaktów z partnerem.



Za możliwość zrecenzowania talii dziękuję Studiu Astropsychologii.

22 paź 2011

"Jak zostać pisarzem" - Praca zbiorowa





Tytuł: Jak zostać pisarzem

Autor: Praca zbiorowa

Wydawnictwo: Bukowy las

Data i miejsce wydania: Wrocław 2011 r.

Strona zakupu: Tutaj





     Kocham pisać. Moim największym marzeniem jest wydanie książki. Dlatego, widząc ten tytuł, pomyślałam sobie "Dlaczego nie?" i miałam naprawdę wielką ochotę przeczytać poradnik. Jednak tak naprawdę, zawiodłam się na nim. Ale po kolei.

     Zacznijmy od tego, że tej książki absolutnie nie da się przeczytać w dwa tygodnie. Ja, z braku innej możliwości, sprężyłam się i mi się udało, ale przystawałabym bardziej w granicy sześciu miesięcy. Owszem, można na początek przejrzeć ją po raz pierwszy, ale sądzę, że najlepiej czytałoby się ją, pisząc jednocześnie. Wskazówki i ćwiczenia zawarte w tym podręczniku są idealne na czas pracy nad książką.
Dlatego dla mnie tytuł równie dobrze mógłby brzmieć "Pisarstwo od A do Z".

     Mam wrażenie, że autorzy zapomnieli o jednej ważnej rzeczy. Postawmy sprawę jasno. Ten, kto świetnie zna się na literaturze i pisać potrafi, nie zajrzy nawet do tej książki. Ale lektura zdecydowanie nie nadaje się dla początkujących, bo żółtodziób sobie z nią nie poradzi. A jak tu pisać, jeśli nie potrafimy zrozumieć porad?
     Druga sprawa. Trzeba być bardzo oczytanym, żeby poświęcić czas na przejrzenie tego poradnika, ale sądzę, że to akurat problemem nie będzie. Co innego z samą treścią. Dobrze radzę zajrzeć najpierw do źródeł, z których wiedzę czerpali autorzy, bo nie chcielibyśmy poznać zakończenia lektury, którą mamy w planach, prawda?

     No dobrze, poza tymi drobnymi błędami książka reprezentuje sobą naprawdę wysoki poziom. Przede wszystkim, nie przedstawia tylko samej pracy autora, ale zaczyna od natchnienia, a na innych sposobach wykorzystania umiejętności pisarskich kończy. Poza wskazówki zawiera dodatkowo ćwiczenia, które z pewnością pomogą potencjalnemu czytelnikowi zapoznać się dokładnie z przekazywaną wiedzą.
     Kolejnym elementem, który zdecydowanie daje książce wielkiego plusa jest jej nowoczesność. Autorzy skupili się raczej na tej młodszej grupie przyszłych pisarzy i dzięki temu lektura nie jest tak drętwa, przez co staje się nam bliższa. "Pamiętam, że użyłem słowa <<jebać>>" - Sami przyznacie, że raczej rzadko spotyka się w poradnikach tego typu urozmaicenia języka, prawda?
     Podręcznik przedstawia nam historie autorów, tworzących przed nami i ich doświadczenia, co niewątpliwie jest pomocne. Oprócz tego możemy dowiedzieć się jak tworzyć świat przedstawiony, fabułę, bohatera i w końcu dialogi. Wiemy jak kunsztownie zmienić zasady, rządzące językiem polskim i w pewien sposób użyć własnych, w sposób niezbyt przesadny.

      W większości książka jest zrozumiała i dość lekka, ale jak już mówiłam, nie dla początkujących. Trzeba umieć pisać chociaż trochę, żeby do niej zajrzeć, bo w przeciwnym razie zniechęcimy się już na samym początku. Nie polecam jej osobom, które jeszcze w ogóle nie znają się na sztuce słowa pisanego.


4/6




Książkę otrzymałam od wydawnictwa Bukowy Las. Bardzo dziękuję.